Ads Elite

Królewskie metresy – kobiety które podbijały serca władców i tym samym zdobywały majątek, pozycję i szereg przywilejów. Czy ich życie było usłane różami? Jaką cenę musiały zapłacić za życie w luksusie, za bycie wybranką najpotężniejszej osoby w państwie? Kim były te kobiety i co sobą reprezentowały?

Dzisiaj przeniesiemy się  w czasie na dwór królów Francji w XVI, XVII i XVIII w.
Zaczniemy od XVI wieku, od dworu Franciszka I.



Za czasów króla Franciszka I kobiety zazwyczaj nie mogły decydować o sobie. Ich los w dużej mierze zależał od decyzji, jakie podejmował ich małżonek. Co się działo z kobietą która splamiła honor rodziny zdradzając swojego męża? Czy zawsze królewski kochanek był mile widziany?
Jedną z takich kobiet, która tragicznie zakończyła swój żywot była żona hrabiego de Chateaubriant. Porzucona, wróciła do Bretanii do swojego męża. Powitanie jakie zgotował jej małżonek nie było miłe. Hrabia najpierw zamknął ją w komnacie bez okien, całej wytapetowanej na czarno. Potem, po wielu miesiącach, pewnej nocy, wtargnął do mrocznego więzienia żony, wraz z grupą zbrojnych mężczyzn, którzy w jego obecności podcięli żyły w rękach i nogach hrabiny. Nieszczęsna kobieta zmarła na w skutek wykrwawienia.

Nieco więcej szczęścia miała metresa Franciszka I – Anna. Jej małżonek książę d'Etampes wykazał   się większą wspaniałomyślnością  i zaledwie wypędził wiarołomną żonę do jej rodzinnego zamku, zachowując jednak dla siebie cały majątek, jaki Anna zdołała zgromadzić.

W znacznie lepszej sytuacji była Diana – kochanka Henryka I. Król kochał się w niej od dzieciństwa. Kiedy została metresą o 19 lat młodszego od siebie władcy, Diana była już wdową o ustalonej, silnej pozycji społecznej. Była to kobieta pewna siebie, bogata i inteligentna. Z rozmysłem kreowała swój publiczny wizerunek, upodobniając się do rzymskiej bogini łowów Diany. Po śmierci władcy musiała jedynie zwrócić klejnoty korony i utraciła zamek Chenonceaux, dostając jednak w zamian inną posiadłość Chaumont. Gwarancją bezpieczeństwa pozycji Diany, byli jej potężni i wpływowi przyjaciele. Wdowa po wielkim seneszalu nie dawała się zastraszyć i odważnie stawiała czoła swoim wrogom. Co prawda po śmierci króla nie pokazała się już na dworze, jednak nadal obracała się wśród paryskiej elity. Pozycja którą zajmowała zanim została kochanką króla pozwoliła jej na bezpieczne życie w dostatku, również po jego śmierci.

Inaczej skończyła Gabrielle d'Estrees – kochanka Henryka IV króla Navarry. Gabrielle usilnie dążyła do tego, by król unieważnił swój ślub z Małgorzatą (z którą był w separacji) i ożenił się z nią jednocześnie uznając ich dzieci, które mogłyby wtedy otrzymać prawo do korony. Oczywiście Małgorzata oraz papież, nie chcieli wyrazić na to zgody. Henryk miał poślubić bardziej odpowiednią kobietę, czyli Marię de Medici. Ślub ten miał zagwarantować anulowanie ogromnego długu we florenckich bankach. Król jednak zakochany w Gabrielle, do końca dawał jej nadzieję na małżeństwo. Ostatecznie Gabrielle została jednak odesłana do Paryża, gdzie nagle zmarła opuszczona przez wszystkich. Nie do końca jest pewne czy jej śmierć nastąpiła na skutek komplikacji ciążowych, czy też została otruta. Tuż przed śmiercią młoda kobieta miała drgawki i stopniowo traciła mowę, słuch i wzrok. Agonia trwała dobę. Fouquet la Varenne który się nią opiekował, wpuścił do jej komnaty tłum ludzi, mieli oni zaświadczyć, że umierająca kobieta jest opętana. Za zaplanowaną śmiercią miał przemawiać fakt, że  Fouquet wysłał królowi list z informacją o śmierci Gabrielle, 24 h przed jej faktycznym zgonem. Jaka była prawda pewnie się nigdy nie dowiemy. Jedno jest pewne, wraz ze śmiercią metresy Francja uwolniła się od groźby niewygodnego mezaliansu.

Kolejną kochanką Henryka IV była Henrietta de Balzac d'Entragues. Ona również pragnęła zostać żoną Henryka. Była wyjątkowo atrakcyjna, wesoła i inteligentna. Ówczesna królowa Maria Medycejska postanowiła z nią walczyć. Tymczasem król ponownie nie potrafił wybrać, pomiędzy obiema kobietami i bezskutecznie próbował pogodzić ze sobą obie rywalki. Ostatecznie związek z Henriettą rozpadł się, gdy Henryk zakochał się w kolejnej, tym razem wyjątkowo młodej dziewczynie..

Charlotte de Montmorency. Okoliczności w jakich poznał król tą młodziutką dziewczynę były dosyć niezwykłe. W czasie prób baletu, spacerujący Henryk napotkał grupę dziewcząt, które na jego widok uciekły. Została tylko jedna, piękność o jasnej karnacji. Rzuciła w stronę króla strzałę ze złocistego papieru. Ten śmiały gest, zrobił tak ogromne wrażenie na królu, że ten zemdlał.
Żeby zachować pozory przyzwoitości, dziewczę wydano najpierw z mąż. Uwodzenie niewinnej panny nie wchodziło w grę. Świeżo upieczony małżonek, jednak nie chciał się pogodzić z rolą przykrywki dla królewskiego romansu i uciekł wraz z żoną. Królowi zostały wyłącznie listy, oraz podglądanie w przebraniu wieśniaka lub gajowego. Potem mąż Henrietty schronił się wraz z żoną w Brukseli, król na początku chciał posunąć się nawet do ataku na Niderlandy, ostatecznie zrezygnował i z żalem pogodził się z utratą kochanki.

Maria Mancini – kolejna dama, była przepiękną Włoszką, która wkradła się w łaski króla Ludwika XIV. Maria była siostrzenicą ministra. Niewinną, egzaltowaną miłośniczką romansów. W tym czasie tryumfy święcił tzw. Romans pasterski „Astrea” - który zainspirował kochanków do rycerskiej, pełnej wzajemnego szacunku i galanterii miłości. Na początku król uległ naciskom ze strony swojej matki, oraz kardynała i odesłał Marię. Kochankom zostały wtedy pełne uniesień listy. Potem jednak doszło do spotkania. Związek rozpadł się dopiero gdy królowi podsunięto inną kobietę. Król jednak wspominał Marię z sentymentem. A sama Maria wyszła za mąż. Początkowo jej małżeństwo było szczęśliwe, a kobieta mogła w nim liczyć na swobodę. Kiedy jednak jej stosunki z mężem się popsuły, Maria uciekła ostatecznie lądując w klasztorze. Podobno miała tam szereg przygód miłosnych, które opisała próbują się „usprawiedliwiać” w swoim memuarach. Wydanie owych pamiętników wywołało niemały skandal. Pod koniec życia, już po śmierci swego męża, Maria przenosiła się z miejsca na miejsce.

Louise La Valliere –  była wybranką króla słońce. Ta pochodząca z prowincjonalnej szlachty kobieta, nie była doskonałą pięknością, ale dysponowała urokiem który pozwolił jej oczarować króla. Nie była również zbyt inteligentna, jednak starała rozwijać swój umysł częstą lekturą. Była przeciwieństwem bezwzględnych i ambitnych kobiet, które z premedytacją zabiegały o względy króla. Świat Wersalu w który wkroczyła Louise był pełen cynizmu i okrucieństwa.
Dla Valliere na początku, gdy była w łaskach u króla, urządzano huczne zabawy, oraz pisano dla niej wiersze. Jedynym celem w jej życiu było kochać króla. Louise była ufna i nieco naiwna nie potrafiła zatroszczyć się o swoją pozycję, majątek, czy też los swoich dzieci, na wypadek gdyby utraciła względy władcy. Kiedy król zainteresował się Madame de Montespan, w tym samym czasie Louise dostała tytuł księżnej, ponieważ monarcha uznał, że jej obecność będzie jeszcze dla niego niezbędna. A konkretnie, dawna kochanka miała służyć za parawan nowemu romansowi. Jej sytuacja była wyjątkowo upokarzająca. Obie faworyty szczerze się nienawidziły i jednocześnie musiały ciągle przybywać razem w towarzystwie króla. Louise musiała obserwować, jak mężczyzna którego wciąż jeszcze kochała, zabiega o względy innej. Kiedy wreszcie król postanowił ją odprawić, na pożegnanie dostała jakiś bezwartościowy prezencik. W tym czasie była w 5 miesiącu ciąży. Co prawda tytuł księżnej i uznanie dzieci zabezpieczyło jej finansową przyszłość, mimo to jednak Louise bardzo cierpiała. Tym bardziej, że jej tragedia rozegrała się na oczach dworu.
Pod koniec 1670 roku Louise ciężko zachorowała. Czując nadciągającą śmierć, zaczęła szukać pocieszenia w wierze. Przez pewien czas szukała schronienia w klasztorze Wizytek, skąd wyszła na prośbę króla. Ponownie wróciła na dwór i znalazła się w identycznej, co poprzednio sytuacji, tym razem jednak jej skrucha i chęć odpokutowania swojego grzechu, zwróciły na nią uwagę pobożnych ludzi. To oni dali jej wsparcie i pomogli znaleźć spokój w klasztorze Karmelitanek, na co król niechętnie wyraził zgodę. Jako mniszka miała mawiać: „Kiedy będzie mi ciężko u karmelitanek, będę sobie przypominać ile cierpień zadali mi ci ludzie.”

Athenais de Montespan była mężatką gdy król raczył zwrócić na nią uwagę. Początkowo mąż nie chciał się z nią rozstawać, jednak wola króla przesądziła o losach tego małżeństwa. Athenais była przeciwieństwem Louise – bystra, o przenikliwym i otwartym umyśle, wszechstronnie wykształcona, oraz ambitna. Jej uroda idealnie pasowała do ówczesnych kanonów piękna. Pochodziła ze wspaniałej rodziny. Tak naprawdę miała na imię Marie Madeleine, a Athenais było jedynie przydomkiem jaki sobie obrała zgodnie z ówczesną modą. Zanim została żoną de Montespana przebywała w klasztorze, gdzie nawet została przełożoną. Jej małżeństwo nie było udane. Kiedy trafiła na dwór zwracała na siebie uwagę urodą, oraz żywym, wesołym charakterem, jej dowcip był cięty i złośliwy. Athenais doskonale potrafiła skupić na sobie uwagę innych, nie była przy tym ani zbytnio zalotna, ani rozpustna. Na początku nie chciała oddawać się królowi, jednak i tym razem nie w sposób było się sprzeciwić woli króla. Byli razem 12 lat. Miała ogromny wpływ na swojego kochanka, przy niej stał się bardziej pewny siebie. Przejęła od królowej funkcję reprezentacyjną, pomogła Ludwikowi dopracować styl rządzenia, oprócz tego dzięki niej dwór nabrał splendoru. De Montepasan miała wpływ na modę, wygląd ogrodów i samego Wersalu, ponad to stała się mecenasem sztuki i literatury. By utrzymać uwagę króla emanowała erotyzmem i zadbała o luksusowe miejsca schadzek na terenie Wersalu, jednocześnie starała się by piękne kobiety były poza zasięgiem króla. Jednakże postawa Ludwika XIV i ogólne zepsucie na dworze nie podobało się pobożnemu stronnictwu. Sobór Trydencki oficjalnie potępił cudzołóstwo, oraz przywileje dla dzieci urodzonych z takich związków. Ludwik swoim postępowaniem siał ogólne zgorszenie, dlatego postanowiono temu zapobiec. W Wielkanoc król miał nie otrzymać rozgrzeszenia, przez co miał publicznie ujawnić, że jest grzesznikiem mogącym sprowadzić na siebie i kraj gniew Boży. W ten sposób zmuszono Ludwika XIV do odesłania kochanki. De Montespan wróciła do posiadłości Clagny, gdzie zajęła się upiększaniem rezydencji, oczywiście na koszt państwa. Na dwór wróciła po 16 miesiącach i bardzo szybko odzyskała swoją pozycję. Pozycja ta zaczęła się chwiać, gdy król się nią ewidentnie znudził. Liczne ciąże nadały Athenais wygląd matrony, wtedy król zaczął faworyzować młodsze kobiety. Ostatecznie związał się z 18 – letnią de Fontanges i tak jak poprzednio król postanowił mieć obie kobiety przy sobie. Młodziutka de Fontanges zmarła w połogu, jednak ten romans był początkiem końca. Związek króla i Athenais ostatecznie zakończyła afera trucicielska.
Afera była efektem spisku który miał obalić króla, w sprawę zaangażowani były osoby zajmujące wysokie stanowiska w otoczeniu króla, oraz... Wróżki i szarlatani. Dostojnicy państwowi mieli korzystać z usług adeptów czarnej magii, brać udział w czarnych mszach, planowali też morderstwa przez otrucie, oraz otrucie samego króla. W tamtym czasie przed obliczem sprawiedliwości stanęło wielu możnych ludzi, część z nich nie uniknęła kary, m.in. Athenais. Oskarżano ją o udział w czarnych mszach, w trakcie których składano ofiary z niemowląt na jej brzuchu. Ponad to markiza miała zamawiać eliksiry miłosne, by zaskarbić sobie względy króla. Król chcąc ochronić jej dobre imię skonfiskował i zniszczył akta jej sprawy, nie wiedząc że kopia znajdowała się w rękach szefa policji. Afera ta miała wymiar polityczny, wiele osób walczących o wpływy na dworze miało okazję pogrążyć swoich rywali. Oskarżenia wobec markizy były tak niedorzeczne, że najprawdopodobniej były one kłamstwem. Niemniej jej kariera na dworze się zakończyła.

Następną faworytą została Madame de Maintenon. Nie miała za sobą dobrej przeszłości. Przyszła na świat w więzieniu, a dorastała w biedzie. Na salony trafiła poprzez małżeństwo ze sparaliżowanym pisarzem. Ponieważ była osobą inteligentną, potrafiła zwrócić na siebie uwagę odpowiednich osób, m.in. króla. Władcę ujął jej spokój, rozsądek i miłość do dzieci (w tym czasie była guwernantką na dworze). Była pełna godności i nie próbowała za wszelką cenę zwrócić na siebie królewskiej uwagi. Wraz z łaską króla dostała tytuł markizy. Na początku ukrywali swój związek. Ludwik XIV szanując jej wizerunek skromnej, pobożnej niewiasty postanowił ją poślubić. Miał to być „ślub sumienia”, czyli bez żadnych konsekwencji prawnych. Jednakże markiza została pozbawiona dawnej swobody i zdana na łaskę egoistycznego mężczyzny. Wśród ludzi jej małżeństwo nie spotkało się z aprobatą, uznano ją za hipokrytkę, bigotkę, a także posądzano ją o szerzenie nietolerancjo religijnej. Ona sama zaś uważała, że na jej ramionach spoczął obowiązek ochrony zbawienia duszy króla. Tuż przed śmiercią króla znalazła schronienie w  Saint Cyr – szkole dla dziewcząt, którą sama założyła. W owej szkole żyła do końca swych dni.

Kolejny król zasiadający na tronie Fracji – Ludwik XV na początku nie był skłonny do romansów. Żeby zmienić tą postawę, pracował cały sztab ludzi, m.in. siostry de Mailly.
Louise – Julie de Mailly żyła z mężem w separacji. Jej uroda odpowiadała kanonom urody tamtych czasów. Louise była dumna, bezinteresowna i sentymentalna, a przy tym wesoła i namiętna. Na początku jej romans z królem był utrzymywany w tajemnicy. Louise starała się trzymać z daleka od polityki i mieć dobre układy z dworem. Król w tamtym okresie pozwalał sobie na więcej prywatności i jego otoczenie mogło się jedynie domyślać tego co się dzieje. Ostatecznie Louise została jednak porzucona dla swojej młodszej siostry Pauline, która co prawda nie była piękna, ale swoje niedostatki nadrabiała niezwykłą pewnością siebie, dowcipem i inteligencją. Zawsze mówiła to co akurat myślała, dzięki niej król przełamał swoją własną nieśmiałość. Intelekt Pauline został doceniony i wkrótce król się zakochał. I ponownie tak jak za czasów Ludwika XIV dawna kochanka została przykrywką nowego romansu. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że obie panie były siostrami.
Pauline umiejętnie wspierała króla w jego rządach, popierała jego działania polityczne. Jej starania zostały nagrodzone zamkiem w Choisy, ponad to król znalazł jej męża który miał być przykrywką jej obecności na dworze. Karierę Pauline przerwała nagła śmierć wywołana komplikacjami związanymi z ciążą. Po jej śmierci, ciało Pauline dostało się w ręce wersalskiego pospólstwa, które zbezcześciło je, pokazując w ten sposób co myśli o królewskich kochankach.

Po wszystkim król wrócił do Louise, by potem znowu porzucić ją... Dla kolejnej młodszej siostry Anne Marie. Tym razem król trafił na cyniczną osóbkę która uwodziła go z wyrachowaniem, mając na celu jedynie zaszczyty i pieniądze. Tymczasem Louise postanowiła się nawrócić i zniknęła z dworskiego życia, by odejść w zapomnienie.
Jej młodsza siostra Anne Marie święciła tryumfy, zdobywając coraz większe wpływy. Bardzo dbała by w otoczeniu króla byli ludzie jej sprzyjający. Z czasem wreszcie zakochała się we władcy. Towarzyszyła mu w kampaniach wojennych i wspierała je. Do opuszczenia króla zmusiła ją choroba Ludwika XV. Zmuszono wtedy króla do odesłania kochanki, by mógł uzyskać rozgrzeszenie. Gdy choroba ustąpiła ponownie się spotkali. Niestety ich szczęście nie trwało długo. Anna Marie gwałtownie zachorowała i zmarła. Prawdopodobnie ją otruto, ponieważ nie cieszyła się popularnością wśród ludu.

Następną kochanką Ludwika XV była sławna Madame de Pompadur – piękność tamtych czasów pożądana przez wielu mężczyzn. Podobno zakochała się w królu od pierwszego wejrzenia. Jej pojawienie się na dworze wywołało sprzeciw, ponieważ pochodziła z bogatej, mieszczańskiej rodziny, a nie ze szlachty. Niemniej jej pozycja i wpływy były ogromne. Była przedsiębiorcza, a jej udoskonalenia i działania na stałe wpisały się w historię Francji. Niestety słabe zdrowie Madame nie pozwalało na pełnienie wszystkich funkcji nałożnicy króla, dlatego ich romans przekształcił się w przyjaźń. Znając wszystkie słabości króla, oraz podzielając jego zainteresowania Madame de Pompadur, nadal go wspierała i brała czynny udział w jego życiu. Owa przyjaźń była czymś zupełnie nowym i budziła sprzeciw otoczenia. Jej olbrzymi wpływ na szereg spraw w państwie powodowały dużą niechęć. Ona sama ciągle obawiała się utraty swojej pozycji, oraz utraty królewskiej przyjaźni, być może dlatego też posunęła się nawet do organizowania królowi spotkań z młodziutkimi dziewczętami, co też spowodowało kolejne sprzeciwy. Pomimo że żyła w luksusie i osiągnęła w swoim życiu bardzo wiele, do końca nie czuła się pewnie i do końca walczyła o swoją pozycję. Gdy zmarła, król ze łzami w oczach obserwował jej kondukt.

Madame du Barry – ostatnia królewska metresa. Na świat przyszła jako dziecko z nieprawego łoża. Została wychowana w klasztorze, a potem musiała zarabiać na swoje utrzymanie. Piękna i swawolna dziewczyna pewnego razu spotkała pana du Barry, który został jej opiekunem, oraz wdrożył ją do zawodu kurtyzany. Kiedy trafiła do władcy, kompletnie oczarowała go swoimi umiejętnościami. Król nigdy wcześniej nie miał okazji korzystać z usług „profesjonalistki”, dlatego też wrażenie jakie zrobiła na nim Madame du Barry, spowodowało że dama dostała tytuł i trafiła do Wersalu. Oczywiście wywołało to niemały skandal. Pomimo to du Barry nieźle się odnajdowała w nowej roli i  zaczęła wykorzystywać swoje wpływy by wspierać sztukę i kulturę. Jej styl zyskał sławę.
Gdy król umierał du Barry została uwięziona, w klasztorze. Jednak nie cierpiała zbytnio z tego powodu i zachowywała się tam poprawnie. Ostatecznie udało się jej uzyskać łaskę u Ludwika XVI. Opuściła klasztor i osiadła w wiejskiej posiadłości. Tam trochę romansowała i pomagała zaprzyjaźnionym arystokratom w trakcie rewolucji. Zgubiła ją miłość do klejnotów. Jej wyjazd do Londynu by odzyskać skradzione brylanty, zwrócił uwagę rewolucjonistów. Jej pałac został zarekwirowany, a gdy wróciła do kraju groźna atmosfera wokół niej wyraźnie gęstniała. Najpierw została aresztowana i osadzona w więzieniu, potem stanęła przed trybunałem rewolucyjnym, gdzie została skazana na śmierć przez zgilotynowanie. Przed śmiercią w okrutny sposób, obiecując ułaskawienie wyciągnięto z niej informacje gdzie przechowywała klejnoty. Na szafocie przerażona krzyczała i prosiła o łaskę, której jej nie okazano. Pośród świadków najbardziej oskarżał ją Zamet – czarny służący, który trafił do niej jako dziecko. W Wersalu był jej paziem, zawsze odzianym w jedwabie i klejnoty...

W czasach gdy o stanowisku i pozycji decydowały kaprysy króla, pozycja faworyty była bardzo niepewna. Kobiety które pragnęły osiągnąć ową pozycję najczęściej kierowały się ambicją, pychą  i rządzą władzy. Silne pragnienie pozwalało na pokonanie wielu przeszkód, niepewności, goryczy i upokorzeń. Tylko nie zważając na swoje sumienie i odruch współczucia faworyta mogła utrzymać swoją pozycję.
Kobiety które dążyły do tej pozycji zazwyczaj cechowały: inteligencja, brak skrupułów i determinacja. Aby nie utracić swoich wpływów musiały zatroszczyć się o swoją niezależność finansową, prawa o decydowaniu o losie swoich dzieci, oraz zbudowanie wokół siebie kręgu wpływów i przyjaźni, w których mogły szukać wsparcia w trudnych chwilach. Z pewnością nie było to łatwe i kobiety które umiały to osiągnąć nie należały do przeciętnych. Czy było warto? To już inna sprawa.



Napisano na podstawie informacji zawartych w książce Benedetty Craveri „Kochanki i królowe – Władza kobiet”.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem