Ads Elite

Bale to nieodłączny element życia społecznego elit w poprzednich wiekach. Najczęściej organizowano je w okresie karnawału. Udział w takiej imprezie wymagał stosownych przygotowań, oraz odpowiedniej wiedzy jak się zachowywać w trakcie balu. Czytając fragmenty rozdziału pt. „Bale – wieczorki. Przygotowanie ogólne i obowiązki gospodarzy urządzających zabawy” z książki Baronowej Staffe, możemy wyobrazić sobie jak wyglądał taki bal.

Stroje noszone na balu.

„Strój męski składa się z fraka czarnego (lub kolorowego), czarnych spodni, krawatki i kamizelki białej, mocno wyciętej, cienkich trzewiczków, klaka i białych rękawiczek (bo te jedynie nie niszczą damskich staników). Damy mają ramiona i ręce odsłonięte, rękawiczki poza łokcie. Zamiast chusteczki według starej mody, trzymają karnecik i wachlarz w ręku. 

Okrywki balowe zostawiają w szatni, zachowując przy sobie jakąś lekką szarfę lub mantylkę koronkową, aby się nią otulić w czasie chłodu. 

Nie należy jednak sobie wyobrażać, że na balu nie można się inaczej ukazać, jak tylko bardzo wydekoltowaną. 

Można bowiem ubrać staniczek, wycięty tylko w mały kwadrat albo trójkąt – i wtedy nawet pokryty do góry koronką albo tiulem. Rękawki do tego najstosowniejsze po łokieć, łączące się z długiemi rękawiczkami. I taki strój jest już balowym, a ma tę zaletę, że nie naraża wątłej osoby na zaziębienie, zbyt szczupłej zaś na pokazywanie swych kosteczek i spiczastych łokci.

Ostatni szczegół jeszcze, panowie wdziewają obie rękawiczki, szczególnie do tańca. Goła ręka wilgotnieje zawsze w tańcu, walaliby więc nią rękawiczki albo staniki danserek, biorąc je za ręce albo obejmując w pół przy wirowych tańcach; wieśniacy tylko nie troszczą się bynajmniej, czy zostawią ślady swej ręki na sukniach tanecznic.”

Przygotowanie domu, w którym ma się odbyć bal.

„Przedsionki, przedpokoje, schody należy bardzo jasno oświetlić, przybrać świeżą zielonością, aby i one miały świąteczny wygląd. Jeden pokój należy przeznaczyć na szatnię (konieczny w nim ład i porządek, aby po odejściu gości nie było zamieszania). 

Zręczne panny służące lub pokojowe oczekują przez całą noc w tym pokoju rozkazu pań, którym pomagają wdziewać i zdejmować okrywki, poprawiają drobne niedokładności w ich toaletach.

Salony mają być rzęsiście oświetlone i przybrane gustownie kwiatami, znoszącymi silniejsze ciepło. Jeden tylko mały pokoik (gabinecik damski albo cieplarnia), zostawiony umyślnie w półcieniu i ozdobiony również kwiatami, lekko woniejącymi, jest miłym schronieniem dla osób, zmęczonych huczną muzyką, gwarem i światłem.

Nie posiadając obszernych salonów, lepiej nigdy nie przyjmować naraz zbyt wielu osób. Nikt przecież bawić się nie może swobodnie w ścisku, gdzie ustawicznie się potrącają i gdzie drą formalnie stroje. 

Najstosowniejszą salą balową jest obszerna komnata z galeryą dla muzyki; mało jest jednak domów, któreby mogły się nią pochwalić. Obficie zaopatrzony bufet zastawia się w jadalni; przy nim umieszcza się służbę, wyćwiczoną doskonale w swoim rzemiośle, gotową na rozkazy. W innych salonach, względnie pokojach, ustawiamy stoliki do gry. Wszędzie zaś dużo światła, zieleni, przepychu”.

„Tym, co rozporządzają milionami, radziłabym przybrać ściany sali balowej zwierciadłami do ziemi. Takie pomnażanie świateł i strojnych osób w lustrze nadaje zabawie uroku czarodziejskiego”.

Obowiązki gospodarzy balu.

„U drzwi pierwszego salonu witają gospodarstwo swych gości i póty wskazują im miejsca, póki liczba ich nie będzie tak wielką, że już każdemu muszą zostawić zupełną swobodę. Krewni lub dobrze znajomi panowie bywają dla gospodyni pożądanymi adjutantami; pomoc ich polega na uprzejmem zabawianiu rzadkich lub świeżo poznanych gości, tudzież na witaniu u drzwi pierwszego salonu spóźnionych przybyszów o których przybyciu służba oznajmia. 

Gospodyni domu nie tańczy sama wiele, ale uważa za to, aby żadna z pań tańczących nie siedziała. W tym nawet wypadku wolno jej przymilać się do tańcujących młodzieńców i prosić ich, by mieli wzgląd także na zapomniane i opuszczone damy.”

Taniec – bez tego elementu, bal nie może być nazwany balem.

„Człowiek dobrze wychowany nie tańczy dla jakichkolwiek względów zbyt często z jedną i tą samą damą. Z damami najmniej tańczącemi, tańczą z uprzejmego obowiązku synowie lub kuzynowie państwa domu. 

Zapraszać panowie mogą w te słowa: „Czy raczy mnie pani zaszczycić pierwszym kadrylem?” - albo „czy mogę panią prosić o pierwszego mazura?” i t. p.

Kobieta, która tańczyć nie chciała, nie mogąc się wymówić, jak zwykle, że już z kim innym tańczy (przenigdy, że już zamówiona do tańca), musi przesiedzieć cały walc albo kadryl, którego odmówiła jednemu. Jeżeli zaś ma ochotę tańczyć koniecznie z kim innym, to powinna się bardzo grzecznie, uprzejmie wytłómaczyć chwilowem zmęczeniem.

Człowiek dobrze wychowany nie napiera wtenczas i nie pyta: „A drugi walc?” Może najwięcej przyjść po raz drugi za chwilę, jeżeli zaś i wtedy usłyszy odmowne „dziękuję – nie tańczę”, to więcej tej damy do tańca nie prosi. 

Żadna z pań ze swej znowu strony nie powinna dwa razy odmówić temu samemu tancerzowi, bez ważnych do tego powodów. 

Każda z dam obowiązana jest pamiętać dobrze, komu i jaki obiecała taniec i przez brak uwagi nie obiecywać np. dwom mężczyznom 1-go kadryla, mazura, walca itd. Gdyby to jednak mimo woli zrobiła, powinna grzecznie powiedzieć mniej więcej te słowa: „Chcę panom dać dowód, że to tylko wina mej pamięci, więc sama się ukarzę i wcale kadryla tańczyć nie będę.” Naturalnie jeden z panów ustępuje sam, ale i wtedy dama nie zgadza się od razu tańczyć z drugim, aby osiadłemu na lodzie przeciwnikowi nie zrobić przykrości.

Młodzieniec zawsze kłania się damie, którą tańczył, odprowadzając ją do krzesła; dama odpowiada mu również ukłonem.”

„Zdarza się czasem, że młodzi panowie idą na bal, nie wziąwszy poprzednio ani jednej lekcyi tańców. Sama raz widziałam jak pewien młodzieniec, zresztą bardzo dobrze wychowany, uchwycił rękę prawą swej danserki i oparł wraz ze swoją na biodrze. Toć przecie wręcz przeciwne przyjętemu zwyczajowi: kawaler staje naprzeciw damy, obejmuje ją wpół prawą ręką, lewą zaś przytrzymuje lekko prawą dłoń damy. Rękę prawą wyciąga dość daleko, aby mógł objąć damę i kierować nią wygodnie w tańcu. Lewe ramię trzyma prostopadle spuszczone do ręki danserki, która uważa, aby biustem swym nie opierać się nigdy – nie zbliżać się do mężczyzny. Tak wymagają prawidła światowe. 

Kobieta ani patrzy w oczy swemu danserowi, ani też w ziemię nie wpija spojrzenia. Nie przystoi jej bowiem zarówno zbyteczna śmiałość, jak i fałszywa wstydliwość.”

 

Kotylion.

„Bal kończy się kotylionem (jednak nie zawsze, bo to nie konieczne). Do niektórych figur kotyliona obmyślają państwo domu już naprzód ciekawe dodatki, naturalnie o ile się da – nowe i nieznane, takie, żeby mogły stanowić ładną pamiątkę zabawy.”

Posiłek, czyli kolacja w trakcie balu.

„Kolacya stała się przerwą prawie konieczną podczas balu. Podawaną była około pierwszej o północy. Stół do niej przystrojony pięknie i dobrze oświetlony. Radziłabym, aby wszyscy goście zasiedli do stołu, - jest wtedy przyjemniej i weselej. Pożywne potrawy często są bardzo pożądane dla gości, strudzonych tańcem. Dania są – o ile można – wyszukane: gorący buljon, ryby na zimno, takież mięsiwa, drób z pasztecikami, leguminy i t. d. Szynce także należy się udział w tej zastawie i zwykle bywa ona bardzo pożądaną.”

 Wieczorek towarzyski.

„Wieczorek jest niczem innem, jak zmniejszonym balem. - Gości na nim mniej. Zamiast zastawionego bufetu, daje się tylko chłodzące napoje i przekąski, które służba gościom roznosi na tacach, a więc szklaneczki ponczu, wina hiszpańskiego, filiżanki buljonu, herbaty, wina gorącego – mrożoną czekoladę. Obok tego plasterki szynki między dwoma kromeczkami chleba, ciastka, smażone owoce. (Ma się rozumieć, że można podać albo wszystkie wymienione tu przysmaki, albo tylko niektóre z nich). Pamiętać jednak należy, że podanie skromne nie wyklucza podania obfitego i doborowego. Jedno z dwojga należy tu wybierać: albo urządzić wieczorek dobrze, albo nie urządzać go wcale. 

W odstępach między jednym a drugim talerzem kładzie się małe bukieciki na tackach z ciastkami i owocami (jeżeli nakrywa się do stołu). Kolacya jednak ani też kotylion nie są wymagane na wieczorkach. 

Od jakiegoś czasu wymyślono wieczorki w ostatni karnawałowy wtorek. Ma się rozumieć, że tańce powinny się zacząć najpóźniej o 8 – mej, aby je zakończyć z nadejściem północy.

Wieczorkami „białymi” nazywamy te, na które zaprasza się tylko panienki i kawalerów. Młode dziewczątka są wtedy ustrojone w białe sukienki, przybrane konwaliami, stokrótkami, zawilcem leśnym, bzem białym, śnieżką. - Czyż może być strój piękniejszy? Młodzi ludzie przypinają także do fraków jeden biały gwoździk. 

Wieczorki „różowe” zgromadzają znowu panie tylko w różowych sukniach, jedwabnych, gazowych, tiulowych i t. p. Dostawszy zaproszenie na taki „różowy” wieczorek, a nie mogąc na razie sprawić sobie sukni tegoż koloru, powinna każda rozsądna panienka po prostu bez żalu odmówić.

Podobnie jak poprzednie, urządzają niektórzy bale, „pierwiosnków, chryzantem, róż”. Przez to rozumie się, że tak u pań, jak i u panów, widzimy ten sam kwiat w przeróżnych jego odmianach – nim też ustrojony jest stół i cały wogóle apartament.  Jest to ładny pomysł, w którym ostatecznie nic nie widzę śmiesznego. I tak na jednym balu róż pewna brunetka ubraną była w śliczne róże z Prowancyi, jakieś młode dziewczątko w polne róże, inne znowu panienki miały herbaciane, żółte i t. p. - a zaręczyć mogę był to śliczny wieczorek. 

Ze wszystkich chyba zabaw najpiękniejszą jest zabawa w ogrodzie jasno oświetlonym, w noc letnią. Jest to widok prawdziwie poetyczny.”

 Bal kostiumowy.

„Bal, na którym widzimy stroje przeróżnych epok i najrozmaitszych narodów, kostyumowym zwany, jest zabawą łączącą śmieszne i wesołe z poezyą ubiorów – pod innymi zresztą względami nie różni się od zwyczajnego balu. Śmiem twierdzić, że daleko więcej zajmującą jest reduta, na którą każdy śpieszy z ukrytą twarzą i z całym zasobem dowcipu, zaciekawiając i bawiąc w ten sposób drugich. - Jednego tylko zabronilibyśmy tutaj: umyślnego dokuczania albo nawet i wprawiania w gniew bliźnich; bo przecież żadna maska nie może nas uwolnić od obowiązku grzeczności, dobroci i litości. Tak więc nadużywanie w podobny sposób swobody maskowego balu jest prawdziwie nieszlachetnem, jest oznaką nizkiego charakteru. 

Na miejscu zaś są przyzwoite żarty, niewinne przekomarzanie się, odkrywanie drobnych tajemnic bez żadnej doniosłości. 

Tradycyjnie uświęcony jest ten zwyczaj na balach maskowych, że mówi się do wszystkich na: ty, bez żadnych tytułów. Tylko ludzie z wyższych sfer nie korzystają z tej swobody, tak podczas maskarady, jak i w życiu codziennem.

Teofil Gautier radzi paniom, aby brały na maskowe bale przepaskę z czarnego aksamitu na nos, taką jaką dawniej zimą nosiły wielkie panie, a co, nawiasem mówiąc powinno znowu wejść w modę podczas ostrej zimy. „Przepaska ta nie zakrywa bowiem pięknych śmiejących się usteczek, ani też bródki od policzków, przeciwnie, podnosi ich różową białość swą ponurą barwą”. Nie poleca on też „masek o długich brodach, które przypominają pustelników i każą się domyślać ukrytej brzydoty raczej, niż urody.”

Oprócz reduty i maskowych balów urządzane bywają i to z wielkiem powodzeniem, zabawy podobnego rodzaju, ale pod każdym względem w jednym stylu. Tak n. p. bal z epoki Karola IX wymaga nie tylko ówczesnych strojów, ale nawet zaproszeń, ułożonych i napisanych stosownie, sali, o sprzętach w stylu odrodzenia, wyłącznie świec woskowych, a w dodatku całego podania, sporządzonego według przepisów szesnastego wieku. Co się zaś tyczy tańców, to oczywiście muszą być powolne, bo tak książę d'Anjou jak i Małgorzata de Valois tańczyli zawsze poważnie i majestatycznie.

Wymyślono też kostyumowe sprzedaże (z francuskiego – wenty) na cele dobroczynne – niema w tem zapewne nic złego, wziąwszy pod uwagę, że co bawi, to i przyciąga, a tu powiększa liczbę kupujących na rzecz ubogich. Bo jak też nie ma się powieść sprzedaż pięknej panience, przebranej za kwiaciarkę, kupcową, japonkę lub t. p.

Bale kostyumowe i maskowe mogą się także odbywać w innym czasie, nie tylko w karnawale.”

 Bale publiczne.

„Jeżeli kobieta przychodzi sama jedna na zabawę, to jeden z członków, urządzających bal, podaje jej ramię, wprowadza na salę i stara się o stosowne dla niej miejsce.

Gdy córka przychodzi z matką, a przypadkiem jeden tylko z członków komisyi balowej jest wolny, to wprowadza naturalnie matkę, - obok niej wchodzi córka. 

Każdą z wchodzących pań ma prawo jeden z gospodarzy balu witać i na salę wprowadzać, bez względu na to, czy ją zna, lub nie. 

Czasem zdarza się, że na bal przyjeżdża kobieta podejrzanych obyczajów i wykazuje się jak wszyscy, „zaproszeniem”; mimo zakłopotania, w jakie gospodarzy wprowadza, musi być kobieta taka na razie przyjętą do towarzystwa.

Oddalenie jej wprost ode drzwi wydałoby się barbarzyństwem i okrucieństwem szlachetnemu człowiekowi, już z tego samego względu, że to kobieta, a po drugie, że otrzymała istotne zaproszenie, które jej pozwalało i zapewniło swobodny udział w zabawie. 

Uniknęlibyśmy podobnie niemiłych i ciężkich zajść, gdyby każde towarzystwo stosowało się do następującego prawidła: „Ktokolwiek z członków zabawy ośmieli się wysłać rozmyślnie zaproszenie kobiecie złych obyczajów, ten musi być natychmiast z towarzystwa wykluczony”.

Z drugiej znowu strony wszelkie zacne damy, młode i starsze, pamiętać o tem powinny, że przypadkowa obecność zszarzanej kobiety nie plami ich wcale i nie ubliża im bynajmniej. Niech więc nie przybierają w takim wypadku obrażonych, skromnych minek, niech nie mierzą zuchwale parszywej owieczki. Mogą tylko unikać z nią rozmowy, a zbyteczne z jej strony przymilania i uprzejmość przyjmować chłodno i ozięble. 

I taka kara będzie już dostateczną, a według pojmowania osób litościwych, nawet zbyt wielką. Nikt z gospodarzy nie tańczy z nieszczęśliwą, lecz każdy z nich stara się odszukać tego, co jej posłał zaproszenie, by obecną z sali co prędzej uprowadził.”

Tak jak zmieniała się moda i technologia, zmieniały się również niektóre z obowiązujących zasad, jednak jedna z nich musiała pozostać niezmienna, uczestnicy balu musieli być względem siebie uprzejmi i pełni szacunku; niezmienna pozostała również elegancja.

 

Źródła: Baronowa Staffe - „Zwyczaje towarzyskie”, wyd. w 1907 r. (https://polona.pl/item/18742719/0/), https://en.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_Gause#/media/File:Wilhelm_Gause_Hofball_in_Wien.jpg,  https://no.wikipedia.org/wiki/Fil:Julius_LeBlanc_Stewart_-_The_Ball.jpg 

 

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem